Reklama
  • Środa, 9 października 2013 (15:07)

    Przeszkadzają mi drzewa sąsiada

Gdy przeszkadzają nam drzewa sąsiada, lepiej po dobroci z nim się porozumieć. Kłótnie dają niewiele, bo przepisy nie są precyzyjne.

Antonina W. mieszka w domku jednorodzinnym i byłaby szczęśliwą osobą, gdyby nie sąsiad. Ten, tuż za ogrodzeniem, posadził wysokie krzewy, które sięgają nawet czterech metrów i zasłaniają światło słoneczne roślinom pielęgnowanym przez nią.

W odległości dwóch metrów od siatki rozgraniczającej działki rośnie u sąsiada stary, rozłożysty orzech włoski, a większość jego liści spada na grunt Antoniny, która nie raz, nie dwa prosiła sąsiada, by przyciął krzewy i przerzedził gałęzie orzecha, ale bez rezultatu.

Reklama

W końcu zirytowana jego odmowami, umówiła się na rozmowę w kancelarii prawnej, by dowiedzieć się, czy jest jakiś sposób na sąsiada, który w ten sposób utrudnia innym życie.

Przepisy, które sądy biorą pod uwagę

Prawnik przyznał, że sprawa nie jest łatwa. – Nie ma przepisów, które określają, w jakiej odległości od granicy działki można sadzić drzewa czy krzewy. Jedyne przepisy, które mogą być pomocne w dyskusjach z sąsiadami lub urzędami, zawarte są w regulaminie rodzinnych ogrodów działkowych.

Nie mają one co prawda mocy prawnej, ale sądy niekiedy biorą je pod uwagę, rozstrzygając tego typu spory sąsiedzkie – powiedział prawnik. Antonina zajrzała do regulaminu ogrodów. Dowiedziała się, że gatunki i odmiany drzew owocowych słabo rosnących i karłowatych należy sadzić w odległości co najmniej dwóch metrów od granicy działki.

W przypadku moreli należy zachować odległość trzech metrów. Czereśni i orzecha włoskiego nie można sadzić bliżej niż pięć metrów od granicy działki, a krzewów leszczyny – w odległości trzech metrów.

Wyznacz termin na obcięcie gałęzi

Mając tę wiedzę, Antonina poszła porozmawiać z sąsiadem, ale nic to nie dało. Ponownie więc spotkała się z prawnikiem. – Można jeszcze skorzystać z przepisów kodeksu cywilnego.

Jeśli drzewa lub krzewy rosną zbyt blisko granicy z sąsiednią posesją, właściciel roślin powinien usuwać gałęzie lub owoce z nieruchomości sąsiada, dokonując tego jednak ze swojego gruntu. Dopiero gdyby było to niemożliwe, po ustaleniu z sąsiadem ma pani prawo wejść na jego grunt.

Jeśli jednak właściciel uciążliwych roślin nie zamierza przyciąć gałęzi, może pani przejąć inicjatywę, wyznaczyć termin na przecinkę, a w razie braku reakcji, wykonać ją samodzielnie – powiedział prawnik. – A kto za to zapłaci? By obciąć gałęzie zwisające z orzecha nad moim ogródkiem musiałabym kogoś zatrudnić. To przecież olbrzymie drzewo? – dopytywała Antonina, ale, niestety, dowiedziała się, że przepisy już tego nie określają.

– To może chociaż liście sąsiad powinien zabierać z mojej posesji? Są przecież z jego drzewa – argumentowała Antonina. Odpowiedź prawnika znów nie była satysfakcjonująca. – Nie może pani żądać ani pokrycia kosztów sprzątnięcia liści, ani też osobistej pracy sąsiada przy tej czynności, gdyż opadanie liści z drzewa z sąsiedniej działki na pani grunt nie zakłóca ponad przeciętną miarę korzystania z niego – odrzekł prawnik.

Anna Sulczewska

Twoje Imperium
Więcej na temat:Nie | przepisy | maj

Zobacz również

  • Podobno Poczta Polska ma windykować od użytkowników zaległy abonament RTV. Do 5 lat wstecz zbiera się kwota 1500 zł... Czy to prawda, że brak reakcji po wezwaniu do zapłaty skutkuje egzekucją... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.